Rozmowa z Arkadiuszem Klimczakiem, właścicielem marek LEO i Baroon

Początki, jak to zwykle bywa, nie są łatwe. Dawniej AK-TEL, a obecnie LEO wytrwał w branży przez ponad 20 lat nabierając z czasem doświadczenia i solidnej pozycji w branży sprzedaży telefonów oraz akcesoriów do nich. Od czego tak naprawdę wszystko się zaczęło?

– Wszystko zaczęło się w Legnicy, gdyż stamtąd właśnie pochodzę. Po roku pracy dla jednego z operatorów GSM wpadłem na pomysł, by otworzyć sklep i zająć się branżą telefonów komórkowych, ale inaczej tzn. marzył mi się sklep taki przyjaźniejszy dla klientów  niż w formie korporacji. Do tego potrzebny był przede wszystkim kapitał i pomocna dłoń. Właśnie dlatego znalazłem wspólnika, który szybko stał się moim serdecznym przyjacielem. Zaczęliśmy otwierać sklepy w Legnicy i jej okolicach. Po pewnym czasie wspólnego działania, przyjaciel został w Legnicy, ja natomiast zamiłowanie do telefonów, akcesoriów i handlu przeniosłem do Koszalina, skąd zacząłem ekspansję na Polskę i Europę. 

Dlaczego więc Koszalin, skoro geneza powstania sklepu narodziła się w Legnicy?

– Przyjeżdżając na coroczne wakacje nad Morze Bałtyckie zauważyłem, że w Koszalinie nie było sklepu GSM. W czasie pobytu w Unieściu, wynajmowaliśmy z żoną skromny pokój u przemiłego małżeństwa, którego życie wydawało mi się tak sielankowe, spokojne i dostatnie, że pomyślałem „może to jest właśnie odpowiednie miejsce na spędzenie fantastycznego życia?” Od pomysłu do realizacji dzielił mnie już tylko jeden krok. Tak znalazłem się w Koszalinie.

Wyobraźnia zadziałała i co stało się dalej?

– W 2001 roku, czyli po 2 latach prowadzenia sklepu w Legnicy, razem z moją narzeczoną i przyszłą żoną Kasią, spakowaliśmy walizki i wyruszyliśmy do Koszalina, by spełniać nasze wielkie marzenia. Swoją część firmy w Legnicy odstąpiłem wspólnikowi, a za uzyskane pieniądze kupiłem towar i wyposażenie do nowego sklepu. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Proszę sobie wyobrazić, że w dniu otwarcia, czyli 1-ego lutego 2002 roku, miałem w portfelu niecałe 200 zł gotówki. Wszystkie oszczędności przeznaczyłem na opłacenie stancji na 2 miesiące, uregulowanie czynszu sklepu i zakupienie do niego towaru. Tak oto zaczęła się historia myślę, że dobrze znanego większości mieszkańców Koszalina i okolic, sklepu AK-TEL w Torgu na piętrze.

Sklep w Koszalinie, był jednym z pierwszych w tej branży, który wówczas oferował nie tylko szeroki asortyment towaru, ale i serwis GSM. Co było dalej? Interes szybko się rozwinął?

– To były naprawdę trudne lata. Oboje z Kasią pracowaliśmy wtedy od świtu do nocy i niezmiernie szybko przekonaliśmy się o tym, że kolorowe wyobrażenie spokojnego i dostatniego życia, odbiega bardzo od rzeczywistości. Pracowaliśmy naprawdę ciężko, ale   ponieważ jesteśmy bardzo zdeterminowani i uparci, nie poddawaliśmy się i wciąż dążyliśmy do wyznaczonego sobie celu. Okazało się także, że nie jesteśmy jedynym sklepem GSM w Koszalinie. Konkurencja niestety nie przyjęła nas zbyt entuzjastycznie. Zdarzały się niemiłe i niebezpieczne incydenty, jednak uważam to za przeszłość, do której nie warto wracać. Teraz zdecydowanie wolę patrzeć w przyszłość.

Co było dalej?

– Potem był już tylko rozwój. Otworzyliśmy kilka innych sklepów AK-TEL w różnych lokalizacjach w Koszalinie m.in. w pasażach: Jowisz, Millenium i w Torgu przy ul. Kwiatkowskiego. Z każdym kolejnym rokiem rozrastaliśmy się coraz bardziej. Nabieraliśmy niezbędnego doświadczenia, ucząc się od naszych klientów. Obserwowaliśmy, czego potrzebują najbardziej, jaki asortyment cieszy się największym zainteresowaniem i wyciągaliśmy wnioski. W 2004 roku, kiedy powstała koszalińska Galeria EMKA, naturalną koleją rzeczy było to, abyśmy się w niej pojawili. Początkowo nie chciano tam nas, gdyż byliśmy uważani za małą firmę AK-TEL z Koszalina, ale dzięki pomysłowości i determinacji, udało się nam przekonać ówczesną dyrekcję do sklepu LEO jako marki sieciowej. Tak powstał pierwszy sklep LEO, do którego wkrótce dołączył sklep LEO Premium. Zdobyte doświadczenie i nauka nie poszły na marne, a dzisiaj mogę z pewnością w głosie powiedzieć, że LEO, a wcześniejszy AK-TEL, jest obecnie stabilną marką na rynku, cieszącą się zaufaniem wielu klientów. 

Dlaczego AK-TEL zdecydował się na rebranding i przekształcił się w markę LEO?

– Branża, w której jesteśmy jest bardzo dynamiczna. Rynek wciąż się zmienia, a my po prostu dotrzymujemy mu kroku. Staliśmy się silni, więc postanowiliśmy, by to właśnie lew stał się naszym symbolem. Kojarzy się on bowiem z odwagą, siłą i determinacją, a właśnie tymi cechami charakteryzuje się moja firma i taka jest jej filozofia. Nie poddałem się, choć nie zawsze było łatwo i udowodniłem, że LEW, czyli LEO jest tylko jeden i to właśnie on wyznacza standardy.

A jaka jest właściwie filozofia firmy LEO? Jaki jest przekaz i czego może spodziewać się klient wchodząc do Waszego sklepu, czy robiąc zakupy w sklepie internetowym www.leosklep.pl ?

Jesteśmy na rynku już od ponad 20 lat. W tym czasie wiele się zmieniło. Z małej, niepozornej działalności przeobraziliśmy się w znaczącą, odnoszącą sukcesy zarówno w Polsce, jak i za granicą firmę. Jednak jest coś, co nie zmieni się nigdy: nasze sklepy to miejsca, gdzie zawsze najważniejsi są i będą dla nas klienci. W sklepach LEO i na stronie internetowej www.leosklep.pl można znaleźć bogaty asortyment markowych, docenianych na całym świecie akcesoriów GSM najlepszych producentów, chociaż to jedynie ułamek tego, co jesteśmy w stanie zaoferować. 

Kompleksowa pomoc i doradztwo w zakresie szeroko pojętego „smartfonowego” świata jest tym, czym zajmujemy się na co dzień. Nasze sklepy, to wyjątkowe miejsca, w których pracują ludzie z pasją, wiedzą, doświadczeniem i uśmiechem na twarzy, czerpiąc wiele satysfakcji z tego, co robią. 

Zarówno w sklepach LEO, jak i na stronie internetowej, klienci mogą znaleźć wszystko, czego potrzebują w jednym miejscu. Od testowanych militarnie, niezwykle wytrzymałych casów marki UAG, Speck, Gear4, OtterBox czy Spigen, poprzez designerskie obudowy sygnowane logiem Guess i Karl Lagerfeld, po klasyczne i eleganckie, wykonane ze skóry naturalnej etui firmy Dbramante, Mode, Stilgut lub Bugatti. W naszych sklepach można znaleźć także szkła hartowane o najwyższej wytrzymałości marki Baroon, słuchawki, zestawy głośnomówiące, kable, ładowarki, power banki, uchwyty samochodowe, urządzenia Bluetooth i wiele innych. 

To wszystko w jednym miejscu! Zamiast marnować swój cenny czas na poszukiwania i wędrówki od sklepu do sklepu, nasz klient może lepiej go wykorzystać np. na spędzaniu wspaniałych chwil z rodziną i przyjaciółmi, czy na swoją pasję lub hobby. 

Trzeba pamiętać, że zdobycie zaufania i sympatii klientów nie jest łatwym zadaniem. Wymaga ono wiele ciężkiej pracy, zaangażowania i niewyczerpanych pokładów pozytywnej energii. Częściowo już osiągnęliśmy ten ważny cel, z czego jesteśmy niezmiernie dumni i to napełnia nas szczęściem. Jednak wciąż staramy się być lepsi w tym, co robimy przekraczając własne granice po to, by jeszcze bardziej wyjść naprzeciw stawianym nam oczekiwaniom.

Zaskakujemy, wyznaczamy trendy i odrzucamy wszelkie ograniczenia – taka jest filozofia LEO.

O czym marzy LEO – Arkadiusz Klimczak? Czy osiągnął już wszystko?

– Absolutnie nie! Branża GSM rozwija się w zawrotnym tempie, dlatego nadal można coś zrobić i zmienić. Nie ukrywam, że w tej chwili najważniejszym dla mnie celem, jest rozwój sklepu internetowego, a tu jak wiadomo konkurencja jest mocna a warunki trudne. Poza tym czuję, że to odpowiedni moment na to, by LEO „wypłynął na szerokie wody”, a dokładnie poza granice naszego kraju. Najpierw rynek europejski, a potem, kto wie? Może uwieńczeniem sukcesu byłby sklep w Nowym Jorku przy Time Square? Plany mam ambitne, ale wiem również, że związane są one z ogromnym nakładem pracy, wysiłku i zaangażowania nie tylko moim, ale całego mojego zespołu pracowników i partnerskich firm zewnętrznych. Z nimi, jestem przekonany o tym, że na pewno damy radę!